Stać się jak dziecko

Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych».

Przyjąć królestwo Boże jak dziecko.

Jezus daje nam do zrozumienia, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do królestwa niebieskiego, nie będziemy mogli uczestniczyć w wieczności z naszym Panem. Cóż to jednak oznacza? Naturalnie nie jesteśmy w stanie odmienić naszego dorosłego życia i być znowu dziećmi, bo fizycznie nie jest już to możliwe. Jezusowi chodzi o coś więcej. Słowa, które wypowiada do swoich uczniów są swoistym przekazem : “przyjąć królestwo Boże tak, jak przyjmuje je dziecko”. Żeby zrozumieć istotę tematu, trzeba przytoczyć dwie rzeczy :

“Być jak dziecko” – oznacza również “być zależnym”. Małe dziecko nie ma żadnych wątpliwości, że jest słabe, bezbronne i potrzebuje opieki innych osób. Z wielka wiarą i zaufaniem prosi rodziców o wszystko, co w danej chwili jest mu potrzebne, a co więcej nigdy tymi prośbami nie czuje się upokorzone. Zapewne byłeś kiedyś dzieckiem, a na pewno nim byłeś :D, czy to 30 lat, czy 50 lat temu. Czy usiłowałeś rywalizować ze swoimi rodzicami? Małe dziecko nie potrafi rywalizować. Potrzeba rywalizacji przychodzi trochę później. I to właśnie oznacza, że dziecko staje się dorosłym człowiekiem. Czytając Biblię możemy trafić na informację, iż fałszywie pojmowana dorosłość oznacza próbę rywalizacji człowieka z Bogiem.

Słowo “przyjąć” – znaczy dokładnie „przyjąć kogoś”, tak jak można to zauważyć w Ewangelii, kiedy Jezus mówi : „kto jedno z tych dzieci przyjmuje”. W tym przypadku Jezus porównuje przyjmowanie Bożej obecności do tego, jak się przyjmuje dziecko. Mamy do czynienia z jakimś ukrytym związkiem między królestwem Bożym i dzieckiem. Przyjąć dziecko to znaczy przyjąć obietnicę. Dziecko rośnie, dojrzewa i rozwija się. Podobnie królestwo Boże nigdy nie jest na ziemi czymś zakończonym, ale jest obietnicą, dynamicznością i nieustannym wzrostem.

Być dzieckiem Chrystusa

Ludzie dorastając, gubią po drodze wiele ważnych i cennych cech, które posiadają dzieci. To właśnie dziecko potrafi zaufać bezgranicznie drugiej osobie. My, jako osoby dorosłe od razu stajemy się podejrzliwi wobec innego człowieka. Na to Jezus wiele razy zwraca nam uwagę. Jeśli nie zaufamy Panu Bogu bez końca, na próżno jest nasza wiara. Tylko dziecko potrafi kochać szczerą miłością, nie oczekując nic w zamian. Czy i ja jestem gotowy podjąć się tego wyzwania każdego dnia stawać się jak dziecko, by w pokorze przyjmować bliskość Pana Boga?

Modlitwa małej Tereski

Pięknie o tym jak stawać się jak dziecko pokazywała swoim życiem Mała Tereska od Dzieciątka Jezus. Modlitwa Teresy jest modlitwą dziecka, z Bogiem rozmawia bez ogródek :

Poza Boskim oficjum, którego nie jestem godna odmawiać, nie mam siły, by szukać pięknych modlitw po książkach, jest ich tyle, że boli głowa!… Przy tym jedna piękniejsza od drugiej… Nie jestem zas w stanie odmawiać ich wszystkich. A nie wiedząc, którą wybrać, postępuję jak dzieci, nie umiejące jeszcze czytać: mówię Bogu po prostu o tym, o czym chcę Mu powiedzieć, bez pięknych słów, a On mnie zawsze rozumie” (Rkp C 25r ). “…chcę znaleźć sposób dostania się do nieba, jakąś małą drogę bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości. (…) Windą, która mnie uniesie aż do nieba, są Twoje ramiona, o Jezu! a do tego nie potrzebuję wzrastać, przeciwnie, powinnam zostać małą, stawać się coraz mniejszą.” UFAJ i wyciągaj rączki do Jezusa.

Potrzeba nam zatem wielkiej ufności w to, co z naszym życiem robi Jezus. Trzeba nam zawierzyć wszystkie nasze troski i problemy z jakimi w naszym życiu się zmierzamy. Nie zawsze będziemy mieć tę zabawkę, którą chcemy, bo bycie dzieckiem to też zależność od swoich rodziców i zgadzanie się z ich wolą, a w tym konkretnym przypadku z naszym Ojcem, który jest w niebie.