Grzech i zagubienie człowieka

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.

Tak często podnosimy rękę z kamieniem, aby kogoś nim uderzyć, ukamienować. Przypomnij sobie, ile razy w swym życiu rzuciłeś kamieniem? Ile razy twoi najbliżsi, znajomi cierpieli przez ciebie w imię bezdusznej sprawiedliwości. Bo tak trzeba, bo tak się należy, bo zasłużyli sobie na takie traktowanie. Może Twoja małżonka płakała, gdy na nią krzyczałeś, bo zarysowała Ci samochód, może twój mąż nie wytrzymał i trzasnął drzwiami po kolejnej awanturze o zbyt słoną zupę. Zabić drugiego człowieka możemy wszystkim: słowem, czynem. Tylko co my sami trzymamy w ręku? Butelkę, kieliszek, telefon, klawiaturę do komputera, kluczyki do samochodu, pilota do telewizora?
Może zatem już czas spojrzeć na siebie i opuścić rękę. Nie kamienować, a poprosić o przebaczenie. Byleby szybko, bo ktoś inny może zabić i nie zdążymy się pojednać. Tak wiele brakuje nam do doskonałości. Potrafimy usprawiedliwiać swoje wady lub je pomniejszać, widząc że inni czynią gorzej.

W Ewangelii św. Mateusza można znaleźć dość podobne słowa do tej sytuacji :

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?

Jezus przestrzega nas, abyśmy nie oceniali zbyt wcześnie drugiego człowieka. Tak lekko przychodzi nam ocenianie drugiej osoby, nawet wtedy, kiedy nic o niej nie wiemy. My, jako chrześcijanie powinniśmy w pokorze swojego serca podchodzić do naszych braci i sióstr. Zamiast wytykać palcem swojego sąsiada, może jednak uczyniłbyś coś w kierunku jego poprawy, aby mógł wyjść z grzechu? Lepiej jednak jest wyśmiać, bo to przychodzi najłatwiej. Często to nie nasza sprawa, albo nie nasze życie – tak pewnie powie wielu z nas. Kiedyś można było wyczytać w pewnym pamiętniku bardzo ważne słowa :

Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać mnie i moje życie.

Maria Magdalena jest dobrym przykładem na to, że nawet jeśli nasze życie sięga dna, kiedy jesteśmy tak bardzo kopani przez drugiego człowieka, poniżani przez swoją rodzinę lub strasznie pogubiliśmy się, czyniąc rzeczy, które są niemoralne i potępiane przez innych ludzi – mamy tą możliwość zmiany swojego życia. I owszem nikt z nas nie jest idealny, bo jak Jezus powiedział : „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”, to jednak cały czas próbujemy oceniać innych. Spotykamy się w dzisiejszym czasie z problemem alkoholizmu. Ilu z nas próbuje pomóc takim osobom zamiast ich wyśmiewać? Raczej uznało się, że alkoholik musi pozostać sam sobie, bo w końcu sam wybrał taką drogę. To bardzo zgubne myślenie. Trzeba nam iść w kierunku, jaki wyznaczył nam Jezus Chrystus. Wyciągnij swoją dłoń, drogi bracie, droga siostro do drugiego człowieka i wydostań go z jego grzechu. Niech w nim dalej nie trwa.