Gdzie jesteś Jezu? Gdy wołam…

Ciemno, Panie.
Panie, czy jesteś tu, w tej mojej nocy?
Twoje światło zgasło, jego odbicie na rzeczach i ludziach znikło.
I wszystko wydaje mi się szare, ciemne, jak przyroda, gdy mgła zasłania słońce i kryje ziemię.
Wszystko mnie kosztuje, wszystko mi ciąży i sam jestem ciężki i ospały.
Gdy się budzę, poranek mnie przytłacza, bo za nim kryje się dzień.
Śpieszę się, żeby zniknąć, pragnę śmierci jako zapomnienia.
Chciałbym wyjechać,
Umknąć,
Uciec,
Wyrwać się byle gdzie!
Wyrwać się, komu?
Tobie, Panie, innym, sobie, czy ja wiem?
Ale wyjechać,
Uciec!

Chodzę jak pijany,
Popychany przyzwyczajeniami, bezwolnie.
Co dzień powtarzam te same ruchy, ale wiem, że są bezużyteczne.
Chodzę, ale wiem, że moje kroki nigdzie mnie nie zaprowadzą.
Mówię, ale moje słowa wydają mi się straszliwie puste, bo wiem, że tylko uszy cielesne mogą je słyszeć, a nie dusze żywe: za wysokie i za dalekie.
Nawet myśli uciekają; myślę z trudem.
Czasem słowa wyrywają się i nie chcą dalej służyć!
Bełkoczę, mieszam się czerwienię.
I jestem śmieszny.
Wstydzę się, bo inni mogą się spostrzec.
Panie, czy ja wariuję?
Albo może Ty tak chcesz?

To byłoby głupstwo, gdybym nie był sam.
Jestem sam.
Wyprowadziłeś mnie, Panie, daleko; ufnie poszedłem, aleś Ty szedł obok mnie, aż w szarej pustyni, w pełni nocy, nagle zniknąłeś.
Wołam, a Ty nie odpowiadasz.
Szukam i nie znajduję Cię.
Wszystko opuściłem i teraz jestem sam.
Twoja obecność jest moim cierpieniem.

Ciemno, Panie.
Panie, czy jesteś tu, w tych ciemnościach?
Gdzie jesteś, Panie?
Czy mnie jeszcze kochasz?
Może Cię zmęczyłem?
Panie, odpowiedz mi!
Odpowiedz!

Ciemno.

Czasami wszystko idzie na opak… Życie niesie same niepowodzenia… …tragedie, rozpacz…Prosisz Boga…A Bóg wydaje się drwić z Ciebie… Jednak tak nie jest… On ciągle jest obok… Czasami “okres ciemności” jest czasem próby… Próby miłości i wiary…

“Podobnie jak zapora wstrzymuje wody, by je podnieść i zwiększyć ich siłę, tak i Bóg, nie chcąc powierzchownej działalności, by oczyścić i wzmocnić wiarę, sprawia zewnętrznie, iż nic się nie udaje.”

Wielu z nas zadaje sobie podobne pytania. Gdzie jesteś Panie, gdy Cię potrzebuję? Gdzie jesteś Jezu, gdy moje dziecko umiera na moich ramionach. Odezwij się! Czy to nie Ty jesteś Bogiem miłości ? Czy to nie na Ciebie chciałem liczyć każdego dnia, aż do mojej śmierci ? Czemu teraz się ode mnie odwracasz, gdy potrzebuję Twojej pomocy! Nie zwracasz na mnie uwagi, gdy cierpi moje dziecko, nie dajesz odrobiny nadziei… umrę nawet dla niego, ale daj mu żyć!

Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Wiem, dla niekórych może to nie być dobre wytłumaczenie, lecz zawierzając Bogu, zawierzając jego planom musimy pamiętać, że trwamy w tym na dobre i na złe. Śmierć nie ma być dla nas karą. Pan przyzwyczaja nas, że śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia i śmierć jest postrzegana jako zło tylko tutaj na ziemi. Musimy w pełni zaufać Jezusowi Chrystusowi, nawet w sytuacjach, które wyglądają beznadziejnie i z których nie da się już wyjść.

“Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął” (Hi 1:21)

Dobrym przykładem będzie dość istotna postać z Biblii – Hiob. Jak czytamy w Piśmie Świętym, Hiob został bardzo poważnie przez Pana Boga wystawiony na próbę. Bóg pozwolił odebrać Hiobowi cały jego majątek, uśmiercić wszystkie jego dzieci, a ciało pokryć trądem Był to człowiek sprawiedliwy i bogobojny, a mimo to spotkały go tak bardzo przykre rzeczy. Kto z nas nie załamałby się tracąc to, co najważniejsze w jego życiu ? Hiob nie wiedział dlaczego Bóg sprawił, że cierpi, ale wierzył, że ma to jakiś cel i jest słuszne. Wiara, drogi człowieku jest bardzo trudna. Ilekroć zatem zapytasz się : “Panie, gdzie jesteś?“, to może jednak warto swój los oddać w dobre ręcę Chrystusa. On przewidział każdy dzień dla nas, każdy krok i każdy poranek, gdy widzimy słońce zza chmur. Jezus dobrze wie, co to cierpienie, ponieważ sam je odczuwał, lecz klęka w ogrodzie oliwnym, mówiąc : “Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie» (Łk 22, 42)“.