Jestem alkoholikiem!

Tak wiele problemów dzisiaj nas spotyka, tak wiele przykrych spraw. Nie raz chcemy trzasnąć drzwiami, wyjść i nie wrócić. Zawiódł mnie mąż, zdradziła przyjaciółka, umarła mi babcia, mama czy wujek. Chcę o tym zapomnieć – tak po prostu… Nawet modlitwa mi nie pomaga, a wszyscy ludzie są jacyś dziwni – odwrócili się ode mnie, a może nie jestem godzien ich uwagi? Czuje się tak dziwnie… Mam poważne problemy ze samym sobą, a każdy, kto mnie mija, widzę podświadomie jak pluje mi w twarz. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy to może ludzie trochę inni?

Boże gdybyś wiedział…

Jestem wrakiem człowieka! Każdego dnia widzę dno szklanki. Odrzuciłem już wszystko. Moja rodzina, mimo, że bardzo ją kocham – nie potrafię nic powiedzieć, nie potrafię nic dobrego z siebie wydusić. Moje dzieci widzą mnie codziennie w takim stanie z którego nie jestem sam zadowolony, ale to pozwala mi “przetrwać”. Bez litości patrzę przez łzy, ale nadal robię to, jakbym nie chciał niczego innego. Jakbym już niczego innego nie pragnął. Szukam Ciebie Boże, ale chyba daleko nam do siebie.

Wyznanie alkoholika

Mam na imię Darek, mam 43 lata. Jestem alkoholikiem dzięki Panu Jezusowi trzeźwym. Do marca 2012 r. moje życie toczyło się w grzechu i ciemności. Od 17 roku życia piłem alkohol. Wiele razy przez pijaństwo straciłem pracę. Żyłem w rozpuście i kłamstwie. Staczałem się udając że jestem szczęśliwy. 15 lat temu zostawiłem żonę i córkę dla innej kobiety. Jeszcze bardziej się pogrążałem w alkoholizm, rozpustę, oszustwa, żyłem w kłamstwie. Do Kościoła nie chodziłem prawie wcale. Ale kiedy zdarzało mi się być na Mszy często wychodziłem patrząc z zazdrością na ludzi którzy przyjmowali Komunię. Myślałem wtedy że Bóg nie chce nawet patrzyć na kogoś takiego jak ja, wyrzutka z marginesu, alkoholika bez przyszłości. Myślałem że ma swoich ludzi wierzących których kocha.
W marcu 2012r za namową przyjaciółki pojechałem na kurs Nowe Życie. Zupełnie nie wierzyłem że coś się może wydarzyć albo zmienić. Ale tam Bóg do mnie powiedział że Kocha mnie takiego jakim jestem. Bezwarunkowo bez względu na moje grzechy i na ich ilość. Ze Pan Jezus umarł też za mnie i Zmartwychwstał abym ja mógł żyć. Że mnie nie potępia i nie ocenia. Uwierzyłem w to. Po 13 latach wyspowiadałem się. Kiedy przyjmowałem Ciało Pana Jezusa to czułem się jakby to była pierwsza Komunia. Tam oddałem życie Panu Jezusowi. Dzięki ludziom którzy modlili się za mnie Jezus zaczął zmieniać moje życie.
Otrzymałem łaskę rzucenia alkoholu i papierosów. Poprawiły się moje stosunki w domu. Pan dał mi odwagę spotkać się z żoną i przeprosić ją i córkę. Nie mieszkamy razem ale nasze kontakty są normalne. Pan Jezus jest przy mnie cały czas. To On mnie prowadzi i dzięki Jemu jestem szczęśliwym i radosnym. Jezus całkowicie zmienił i odwrócił moje życie o 180 stopni. On jest moim Panem i Królem i najlepszym Przyjacielem. Jezu Ufam Tobie! I dziękuję za wszystkie łaski. Chwała Panu.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Mateusza 11,28

Trzeba nam wychodzić naprzeciw naszym troskom i problemom. Jezus nigdy, drogi człowieku nie powiedział, że nie da rady. Szedł z ciężkim krzyżem na plecach nawet wtedy, gdy kolana odmawiały posłuszeństwa. Ubiczowany, skatowany i pobity, płakał i szedł na wysoką górę oddać za Ciebie życie. Tak, za Ciebie! A teraz ty chcesz powiedzieć, że jesteś zrezygnowany, że nikt Cię nie kocha, że rodzina Cię zostawiła i alkohol to jedyna droga do zapomnienia o tym wszystkim? Ile razy skrzywdziłeś swoje dziecko, które chciało się do Ciebie przytulić, ale odór alkoholu i Twoja nędzna czerwona twarz na to nie pozwalała? Ile razy sprawiłeś, że Twoja żona musiała zamykać się w pokoju, nie chcąc już więcej na Ciebie patrzeć?

Często patrzymy na życie przez pryzmat naszego samolubstwa i egoizmu. Jezus wiele razy nas przed tym przestrzegał : „I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę [przez wzgląd na samolubne ambicje – ang.tł.]…” (List do Filipian 2,3).

Życie pokazuje, że nie radzimy sobie z problemami. Częstą ucieczką staję się alkohol. Czy jednak jestem gotów w takim stanie spotkać Pana Boga?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *